Pomiń polecenia Wstążki
Przeskocz do głównej zawartości

Historia

Drukuj

Władysław Cisek wierzył, że umiera za słuszną sprawę

01.03.2013 | Aktualizacja: 11.03.2013 09:32

Tablica upamiętniająca Władysława Ciska (fot. Krzysztof Mazur)

​Sala 140 w gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej. Przy wejściu do niej tablica upamiętniająca Władysława Ciska. Ten student i asystent PWr został zamordowany w 1948 r. za działalność niepodległościową. Jego grób na cmentarzu Osobowickim jest też istotny dla historii odkrywania tajemnic „wrocławskiej Golgoty”.

Władysław Cisek urodził się 6 lutego 1921 r. w Radziechowie, w woj. tarnopolskim, w rodzinie inteligenckiej. Tu zdał tzw. małą maturę. Po śmierci ojca rodzina przeniosła się do Lwowa. Władysław zaczął uczęszczać do liceum mechanicznego. W 1939 r. jako osiemnastolatek wstąpił na ochotnika do wojska. Wraz ze swoją wycofującą się na Węgry jednostką został tam internowany. Na Węgrzech zdał w 1941 r. (potwierdzony przez właściwe władze RP w Londynie) egzamin maturalny w polskiej szkole. W roku 1942 został przyjęty na Wydział Mechaniczny Politechniki w Budapeszcie i był członkiem Stowarzyszenia Studentów Polskich na Węgrzech.
W tym czasie był też żołnierzem AK i należał do zaprzysiężonej grupy lotniczej bazy AK Liszt. Brał udział w szkoleniu lotniczym i wykonywał powierzone zadania w ramach przygotowywania lądowisk dla wojsk sprzymierzonych na Bałkanach.
Do kraju powrócił w 1945 r. Przyjechał do Wrocławia. Był w grupie pierwszych studentów i asystentów PWr. Kontynuował studia na Wydziale Elektromechanicznym i prowadził zajęcia w Katedrze Geometrii Wykreślnej.
We Wrocławiu działał w organizacji NIE oraz Delegaturze Sił Zbrojnych i organizacji Wolność i Niezawisłość. W latach 1946-1947 był kierownikiem organizacyjnym dolnośląskiego WiN-u. Pod pseudonimem „Rom”, obok Ludwika Marszałka i Stanisława Dydy, należał do najbardziej ideowych i energicznych dowódców WiN‑u.
15 grudnia 1947 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy UB w swoim mieszkaniu przy ul. Smoluchowskiego pod zarzutem działalności w WiN‑ie. Był sądzony przez Rejonowy Sąd Wojskowy we Wrocławiu w licznej grupie członków WiN-u wraz z dowódcą tej organizacji na okręg dolnośląski – kapitanem AK Ludwikiem Marszałkiem. Po haniebnym procesie politycznym został wraz z innymi skazany na karę śmierci. Sąd Rejonowy we Wrocławiu ocenił ich działalność następująco:
„Swe siły i energię poświęcili oskarżeni […] dla zorganizowania siatki szpiegowskiej właśnie na terenach Ziem Odzyskanych, na zebranie ścisłych danych wojskowych i politycznych dla celów obcego wywiadu, idącego na rękę dążeniom niemieckim do odebrania Polsce Ziem Zachodnich”.
Prezydent RP Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonano w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu 27 listopada 1948 r. o godz. 17.
– Władysław Cisek był człowiekiem zdolnym, inteligentnym, pogodnym i uczynnym. Godność i spokój zachował do końca. Kapelan dysponujący Ciska i dwóch innych skazanych na śmierć w tym samym procesie stwierdził, że wszyscy trzej zginęli jak bohaterowie, z wiarą, że umierają za słuszną sprawę. W rzeczach wydanych rodzinie po śmierci Ciska znaleziono krzyżyk z Chrystusem i różaniec wykonany przez niego własnoręcznie z więziennego chleba – mówiła podczas uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej na PWr pani Danuta Skraba, osoba szczególnie zasłużona dla przywrócenia społecznej pamięci ofiar komunizmu.

Długie lata milczenia


Jak mówi dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, w 1947 r. doniesiono na UB, że jakiś człowiek bardzo skrupulatnie notuje dane o pochówkach na polach 81A, 102 i 120. Zjawiał się niespodziewanie, pomagał zainteresowanym znaleźć groby. Pytany przez agentkę o powody swego postępowania powiedział: „Mamy teraz takie czasy – ale one miną i nowa Polska upomni się o swoich bohaterów”.
Nie wiemy, kim był ten człowiek i co się stało z jego notatnikiem. Ale miał rację. Nie wiedział tylko, że oczekiwanie na prawdę potrwa tak długo. Dopiero w roku 2011 państwo polskie pochyliło się nad ofiarami komunizmu. Instytut Pamięci Narodowej, Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Rada Pomników Walki i Męczeństwa podpisały wspólny dokument o poszukiwaniu miejsc pochowku ofiar terroru komunistycznego w całym kraju.
Ale już w latach osiemdziesiątych pojawiały się osoby, które mimo niesprzyjających warunków starały się dojść losów ważnych dla nich ludzi. Jednym z nich był interesujący się zapisami w księgach cmentarnych Zbigniew Lazarowicz, syn Adama (żołnierza SZP, ZWZ, AK i WiN, zastępcy prezesa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, który został stracony w 1951 r. w więzieniu mokotowskim).

Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy


W roku 1987 władze ZBOWiD-u chciały zlikwidować oba pola i pochować tzw. Utrwalaczy władzy ludowej. (Nie była to tendencja nowa. W pobliżu leży pochowany kat więzienia na Kleczkowskiej). Przeszkodziło tym zamiarom grono ludzi związanych z Chrześcijańskim Uniwersytetem Robotniczym, którzy postanowili stanąć w obronie historii. W tej grupie szczególnie zasłużone dla odkrywania historycznej prawdy były dwie panie: Irena Kluba (hydrogeolog) i Danuta Skraba (ekonomistka). To pierwsza z nich, poszukując kontaktu z rodzinami zamordowanych, których groby się zachowały, zdołała nawiązać kontakt z rodziną Władysława Ciska. Ale byli i inni, którzy zgłosili władzom cmentarza propozycję, że posprzątają zaniedbane kwatery. Gdy te, nie podejrzewając podstępu, wyraziły zgodę, nie tylko posprzątano teren, ale usypano kilkaset symbolicznych mogił i ustawiono krzyże z napisami „ŚP. ŻOŁNIERZ NIEZNANY POLSKI WALCZĄCEJ PROSI O MODLITWĘ”.
By zrealizować tak wielką pracę, codziennie przychodziło na cmentarz po 30 osób. Wśród nich byli pracownicy PWr, jak Tadeusz Wojtkowiak z Działu Transportu PWr czy emerytowany pracownik Michał Haniszewski. 11 listopada 1987 r. można było zorganizować uroczystość: odprawiono nabożeństwo, a Antoni Lenkiewicz – drugi, oprócz o. Adama Wiktora inspirator zrealizowanych prac – wygłosił przemówienie. Dało to początek spotkaniom odbywających się tu z okazji świąt narodowych. Sprawa stała się głośna. Interesowano się nią za granicą. Z pism wymienianych wtedy między szefem SB a I sekretarzem KW PZPR można się dziś dowiedzieć, że pierwszy z nich chciał jak najprędzej zlikwidować wspomniane pola, gdy drugi bał się skutków takiej decyzji. SB dokumentowała, kto zajmuje się wywrotową działalnością na cmentarzu. Gromadzono dane osobowe, wśród wymienionych byli i pracownicy PWr, jak Michał Haniszewski. Udokumentowano też przemówienia nad grobami i mszę św. odprawioną na tym miejscu – przypomina dr hab. K. Szwagrzyk.
Efektem społecznych działań była również wystawa „Zmarli zobowiązują żyjących” w kościele św. Marcina, zrealizowana na podstawie zbiorów Ireny Kluby i Danuty Skraby, w oprawie plastycznej Andrzeja Żarnowieckiego. Można było na niej zobaczyć m.in. strony z indeksu Władysława Ciska.

Tablica


I wreszcie tablica upamiętniająca postać Władysława Ciska, a odsłonięta na Politechnice 27 października 1990 r. w obecności rektora PWr prof. Jana Kmity. Umieszczono ją początkowo we wnętrzu sali, z którą Cisek był związany jako dydaktyk, potem przeniesiono w miejsce bardziej dostępne. Podczas tej uroczystości obecni byli: syn, brat i dwóch bratanków Zmarłego.
Senior rodziny Cisków podziękował serdecznie rektorowi i władzom uczelni za upamiętnienie brata, po czym powiedział: „Ta tablica jest symbolem skłaniającym do zadumy, do pamięci o tych tysiącach nieznanych, spoczywających w nieznanych miejscach, poległych z rąk rodzimych oprawców. Łączyła ich jedna wielka rzecz: umiłowanie tej, której na imię Polska. Jako brat, a także jako jeden z żołnierzy, którzy nie ustali w walce po Wrześniu, którzy walczyli do końca – dziękuję”.
W tym samym dniu odbył się symboliczny pogrzeb ofiar komunistycznego terroru. Skalę zbrodni tak określa Krzysztof Szwagrzyk: „Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu skazał w 1946 r. 2482 osoby, w tym 80 na karę śmierci, z których wykonano 49. Do roku 1955 liczba skazanych wyniosła 11 316, karę śmierci orzeczono wobec 303 osób, wykonano 137. Poza Wrocławiem egzekucje odbywały się w Dzierżoniowie, Jaworze, Brzegu, Kłodzku i Jeleniej Górze”.
Podczas żałobnych uroczystości przeniesiono procesjonalnie cegłę z więziennego muru, pod którym odbywały się początkowo egzekucje, na cmentarz, a w uroczystości wzięły udział liczne delegacje, poczty sztandarowe, byli więźniowie i rodziny zamordowanych.

Tekst i zdjęcie: Maria Kisza

 Źródła
„Golgota Wrocławska 1945-1956”, wybór i opr. Krzysztof Szwagrzyk; wyd. II popr.; Wrocław 1996.
Materiały prezentowane na spotkaniu.
Maria Woś, „Grześć brata”, „Niedziela” 9 IV 1989 (nr 15, rok XXXII).
Maria Woś, „Zmarli zobowiązują żyjących”, audycja radiowa PR Wrocław.
Nagrania z uroczystości pogrzebowych na cmentarzu Osobowickim z 1987 r.
Wystawa „Zmarli zobowiązują żyjących” na podstawie zbiorów Ireny Kluby i Danuty Skraby, w oprawie plastycznej Andrzeja Żarnowieckiego.